-> Zrozumieć problem i opanować emocje. Wiem, że czasem może być to bardzo trudne, ale jesteś pierwszą osobą, na której twoje dziecko się opiera. Dziecko widzi zmartwienie tam, gdzie ty je widzisz. Nie zapominaj, że masz małego wirtuoza w spostrzeganiu, kojarzeniu faktów, odbieraniu rzeczywistości, więc nie będzie łatwo ci go oszukać, że się nie zamartwiasz jego wynikami w nauce. Nie chcę powiedzieć przez to, że musisz przestać się martwic, możesz spróbować, a jeśli nie dajesz rady, po prostu z nim porozmawiaj i mu o tym powiedz. Rezultat może cię mile zaskoczyć.

-> Nigdy, przenigdy, nie mów mu, że zadaje głupie pytania. Pamiętaj, głupie pytania są tylko takie, których nigdy nie zadano. Wiem, że czasem może ci się nie chcieć czegoś szukać, drążyć, wróciłaś z pracy i chcesz mieć święty spokój. Ale pamiętaj, twoje dziecko nie będzie spokojne, dopóki nie znajdzie zadowalającej go odpowiedzi.  Jak nie dziś, to jutro. Będzie ci wiercił dziurę w brzuchu, zrobi wszystko, by się dowiedzieć. Dążenie do mistrzostwa. Masz dwa wyjścia, a właściwie trzy: albo na zawsze zniechęcić je do zadawania pytań (może szkoda ?), albo go spławić (ale wiesz, z jakim skutkiem), albo też powiedzieć sobie : ok, zajmę się tym, a potem może będę mógł odpocząć chwilę w spokoju (ale tego ci, niestety, nie zagwarantuję).

I jeśli nie dajesz sobie z tym wszystkim rady, wiesz już, że jest wyjście i po prostu do mnie zadzwoń, chętnie pomogę!