Osoba, która myśli niewerbalnie nie prowadzi monologu wewnętrznego, kiedy czyta, czyli nie słyszy tego, co czyta, jeśli nie czyta na głos. W miarę czytania tworzy ona sobie mentalny obraz poprzez dodawanie obrazów znaczeń każdego nowo napotkanego słowa.

Co to konkretnie znaczy?

Słowa, które oznaczają realnie istniejące przedmioty nie sprawią jej kłopotu: „słoń”, „drzewo”, „spać”, zna z własnego doświadczenia. Ale nie jest w stanie myśleć słowami, których znaczenia nie potrafi zobrazować. Jeśli osoba posługująca się myśleniem niewerbalnym napotka takie słowo, stopniowo rozwijający się obraz wywołany przez czytane zdanie zostanie zatrzymany i wyzwoli symptom dyslektyczny. Za każdym razem, kiedy napotyka słowo, którego sens nie koresponduje z powstającym w umyśle obrazem, odczuwa zamęt. Obraz zaczyna być niespójny. Im dalej czyta, tym bardziej czuje się zagubiony. Wreszcie osiąga próg zagubienia i wchodzi w stan dezorientacji, gdzie percepcja symboli (liter, cyfr…) zmienia się i ulega wypaczeniu, a wtedy czytanie i pisanie stają się niemożliwe.

Ale czy w związku z tymi trudnościami ma się po prostu ściągnąć okulary 3D z « nosa » myślenia twojego dziecka? Może jakoś zabronić mu dezorientacji ? Przecież chcesz, żeby było jak inne dzieci, nie miało kłopotów w szkole, a ty – święty spokój. Tak, ale co z bogactwem myślenia, kreatywnością, pomysłowością ? Teraz może będzie to dla ciebie wygodniejsze, będziesz miał spokój, ale co potem ? Czy masz gwarancję, że Twoje dziecko będzie z tym szczęśliwe i spełnione ?
Szkoda trochę tej jego całej wyobraźni, prawda ? I od razu ci mówię, można nauczyć go jak zapobiegać i kontrolować dezorientację, ale nie można mu jej zabronić. Jest to automatyzm, ono tak po prostu myśli. Od małego.